Ze Stanisławem Stanisławowiczem
o bycie kota i karmie
Klara Bielawka: Kiedy zorientował się Pan, że jest Pan kotem?
Stanisław Stanisławowicz: Miau, miau, miau, aaa, ooo, pip, miau (śmiech).
K.B.: Czy świadomość bycia zwierzęciem czasem Pana nie przerasta?
S.S.: Mmmiauu, sssss.
K.B.: A co z żoną - jak zareagowała na to kim Pan jest?
S.S.: Dfhkl oug9rt iosdfdm miauł!!!
K.B.: To co Pan mówi jest oczywiste, ale czy nie przecenia Pan swoich możliwości?
S.S.: (bez komentarza)
K.B.: Słyszałam, że jest Pan wielkim smakoszem. Czy preferuje Pan karmę orientalną, czy raczej naszą rodzimą?
S.S.: (bez komentarza)
K.B.: Widzę, że nie jest Pan skory do rozmowy. Proszę tylko powiedzieć mi, kiedy po raz pierwszy był Pan zakochany? Zna Pan przecież odpowiedź na to pytanie, a Pana wielbicielki (ja jestem wśród nich) zadają je ciągle...
S.S.: (bez komentarza)
K.B.: Dziękuję Panu bardzo za rozmowę (zasnął?!?).
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.