Różowa kredka Jasia i zebranie rodzicielskie
(z cyklu "Bajki Klarki dla dzieci")
Była sobie kiedyś różowa kredka... Należała ona do zestawu przyborów
szkolnych pewnego chłopca. Całe dnie przesiadywała w jego piórniku, a kiedy
zdarzyło się, że wziął ją do pomocy przy rysowaniu. Była bardzo zadowolona.
Pewnego dnia kredka, której po użyciu chłopiec nie schował do przegródki,
wypadła z plecaka i potoczyła się po zimnym parkiecie klasy. Jaś (tak miał
na imię chłopiec) nic oczywiście nie zauważył i wrócił wraz z mamą do domu.
Kredka została sama i bardzo się bała...
Wieczorem było zebranie dla rodziców w sprawie złego zachowania ich
dzieci. Wszystkie matki stawiły się w szkole punktualnie o siedemnastej
dwadzieścia trzy. Była wśród nich mama Jasia...
- Mamo - powiedział jej jeszcze w domu syn. - Gdzieś w klasie
zostawiłem moją ulubioną różową kredkę... Przynieś mi ją proszę po zebraniu
- Mama zgodziła się i przed rozpoczęciem zebrania zaczęła poszukiwania.
- O tu jest!- Rozpromieniła się na widok zguby.
Niestety gdy ją podnosiła, ktoś wytrącił kredkę, a ta spadłszy z dużej
wysokości roztrzaskała się na małe kawałki. Po zebraniu zdesperowana rodzicielka
w sklepie papierniczym przy ulicy Ulicznejczteryprzecznicedalej 11 (na
pewno wiecie, gdzie to jest) kupiła synowi nową różową kredkę, a starą
wyrzuciła do kosza na śmieci.
Jaś był bardzo uradowany z "odnalezionej" kredki... Tymczasem nasza
bohaterka znaleziona została przez pewnego Chińczyka, który zabrał ją ze
sobą do ojczyzny i przerobił na świeczkę, bo trzeba wam wiedzieć, że kredka
była woskowa... Teraz kiedy w Chinach "wysiada" prąd mały chiński chłopiec,
zapala swoją ulubioną różową świeczkę...
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.