Jan Dobrzański 9 stycznia 2000
Mit Jasia

Było to całkiem niedawno, żyją jeszcze ludzie, którzy pamiętają czasy, w jakich stała się ta historia.
Istniało pewne księstwo - znane było w całym królestwie, a nazywali je śmiertelnicy Teswislus. Czasy świetności królestwa minęły już dawno, teraz gniło ono w zapomnieniu, skazane z pewnością na zniszczenie i zapomnienie. Ale oto pojawił się Cupiałus - bogacz z nieznanych terenów, który swą majętnością, roztropnością i inteligencją zjednał sobie całe Teswislus. Byłto naprawdę bóg Telefonikus, który pod postacią ludzką chciał ratować ukochane sobie jeszcze za młodu ziemie. Znani byli również jego przyboczni - Ziętkullus i Urbanial, którzy jednak nie mieli na tyle werwy, zapału i miłości, by tak jak uczynił to Cupiałus - zabrać się do odbudowy Teswislus. Ciężkie były to dni - Cupiałus burzył, remontował, wydawał edykty, modernizował i budował. Sprowadził na dwór takich znanych rycerzy, jak: Kałużnikoliusa, Czerwiniolla, Kullawiego, Żurawiana czy Kossolusa. Gdy skończył dzieło przebudowy, a Teswislus prosperowało i rozwijało się, odzyskując sławę i pozycję, lud wdzięczny Cupiałusowi zdetronizował panującą radę i - tak jak stało się kiedyś w Starożytnym Rzymie - obrał swego dobroczyńcę na cesarza Teswislus. Cupiałus, który przybrał takie przydomki - "Odnowiciel", "Wielki Sędzia"- przyjął ofertę ludu, lecz sam musząc wracać do swej rodzinnej krainy, pozostawił Teswislus pod namiestnictwem wielkiegoSmudoniusza. Był on człowiekiem godnym zaufania, więc pozostawiono mu absolutnie wolną rękę i pole działania. Pod jego rządami Teswislus stoczyło wiele wojen z wrogimi księstwami, z czego większość zwycięskich. Rycerze bez przerwy walczyli, zdobywając coraz to nowe terytoria i trofea. W końcu pod rządami Smudoniusza wcześniej małe i zapadłe księstwo przerodziło się w małe mocarstwo o znaczeniu światowym.
Gdy Teswislus w końcu zmierzyło się z obcymi księstwami, poniosło porażkę tylko w wojnie z najmocniejszym z nich. Epizod wojny z Aceparmanią wiąże się z przykrym incydentem - w międzynarodowych zasadach wojny udział cywilów w walkach jest zabroniony, a gdy Aceparmania wkroczyła na ziemie podległe Smudoniuszowi, prymitywna ludność wiejska zaatakowała najeźdźców. W walkach ciężko raniony był Dinobaggius - jeden z czołowych rycerzy przeciwnika. Ze sprawą tą udano się do wyroczni UEFIJSKIEJ, która zabroniła na okres roku prowadzić wojen z zagranicznymi księstwami. Że Teswislus było rządzone sprawiedliwie, wg zasad honorowych oraz liczyło się ze zdaniem boskiej wyroczni - zadanej kary przestrzegało.
Tymczasem Smudoniusz walczył dalej na ziemiach swego kraju, na których odnosił gigantyczne sukcesy, tak wielkie, że w końcu Teswislus zdominowało całe państwo i stolicę jego tam przeniesiono. Cieszyli się wszyscy, szczególnie wierni Teswislus poddani, którzy pracowali na jej rzecz w najczarniejszych momentach. Następnego lata, gdy Teswislus zmuszone było bronić swej pozycji w państwie i w kolejnych bojach walczyło ze zmiennym szczęściem, wrócił Cupiałus. Wielkie wtedy chwile przeżywał Smudoniusz. Wyszły na wierzch wszystkiej jego błędy i potknięcia: defraudacje, męczenie i znęcanie się nad żołnierzami, mordercze wyprawy oraz bezsensowne rzezie własnych podopiecznych. Wtedy to Cupiałus wpadł w wielką złość, co widząc, Smudoniusz uciekł do wrogiego księstwa - Legiodaewowarszawianii. Pod jego wodzą największy przeciwnik
Teswislus zaczął odnosić sukcesy i nadrabiać straconą pozycję. W końcu prześcignęło minimalnie i samo Teswislus. Poza wymienionymi księstwami w walce o władzę przodowały jeszcze Ruchochorzowinia i Poloniowarszawilla. Po wielu przemyśleniach Cupiałus na stanowisko namiestnika mianował Kowalikowiciusa, lecz gdy on, mimo szczerych chęci i dobrego serca, nie odnosił sukcesów, na jego miejsce zjawił się nieznany Kustoniusz, który powoli, aczkolwiek wyraźnie, zaczął odbudowywać niedawno utraconą potęgę. Nikt właściwie nie wiedział co się stało, że Teswislus utracił przodującą pozycję, ludzie jednak twierdzili, że to zwyrodniały Smudoniusz, prowadząc liczne boje, osłabił i wyczerpał wojska oraz odebrał im chęć do walki. Kustoniusz w czasie zimowej przerwy wojennej solidnie pracował nad armią, werbował nowych rycerzy, takich jak Głowackillusa oraz motywował żołnierzy do ostrej i zaciętej walki. Tak zleciały trzy miesiące przygotowywań dowiosennych bojów.
Gdy księstwa znowu starły się między sobą o dominację w całym królestwie, Teswislus było dobrze przygotowane. Kolejne boje były zwycięskie, a stoczono ich piętnaście. Ruchochorzowinia, Poloniowarszawilla i Legiodaewowarszawiania nie były w stanie w żaden sposób powstrzymać zwycięskiego marszu Kustoniusza i jego armii, którzy na ustach nieśli imię wielkiego Cupiałusa. Teswislus stało się bezapelacyjnym władcą całego państwa i nic nie było w stanie mu tej władzy wydrzeć. Po odbyciu ustalonej z wyrocznią kary, Teswislus ruszyło na podbój reszty kontynentu. Walki były zacięte, ale nawet tacy znani rycerze jak Zidanus, Beckhamus czy Rivaldus nie byli w stanie powstrzymać zwycięskiego marszu Kustoniusza, Cupiałusa i ich oddziałów. Tym samym Teswislus podbiło cały kontynent, uzyskując tytuł MASTEROFCHAMPIONSLAGUEA, a to równało się z dominacją na całym świecie. Największe sławy walczące jeszcze niedawno przeciw zastępom Kustoniusza, wstąpiły w jego szeregi i z imieniem Telefonikusa na ustach, który ukazał wszystkim swe boskie oblicze, kroczyli od zwycięstwa do zwycięstwa. W końcu wyrocznia UEFICKA, która wcześniej zadała Teswislus poważny cios, uznała ich niekwestionowanymi panami i władcami znanego świata. Tak wygląda mit o boskim Cupiałusie, który, za pośrednictwem krainy Teswislus, stał się panem całego świata, a imię jego sławią teraz wszyscy.

Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.