Klara Bielawka 1 lipca 2000-20
Trzy siostry - czyli o zgubnym wpływie szaleńczej miłości na dawną szlachtę

Gdzieś w niewielkiej osadzie
Zacnych rodzin, jak Conti, nie było w zasadzie.
Pan, pani i trzy piękne córki
Nieopodal małej mieszkali górki.
Spokojne i bogobojne wiedli oni życie
I córki swe wychowywali pracowicie.
Panien ślicznych i mądrych maniery
Wzbudzały podziw okolicznej finansjery.
Dziewice pięknie śpiewać potrafiły,
Czym równie uwagę na siebie zwróciły.
O ręce córek pana Contiego
Upominali się nawet synowie hrabiego.
Panny co dzień rano i wieczór się modliły,
Czym jednak nazbyt się nie chwaliły.
Dobra materialne odsuńmy na plan dalszy,
Gdy dla Contich córki był to skarb najwspanialszy.

Żyła więc cała rodzina w dostatku,
A kiedyś moralnego doznała upadku.
Zdarzenie pewnej gorącej jesieni
Bieg całej historii zapewne odmieni.
Najmłodsza z córek pana waszmości
W zasadzkę wpadła szaleńczej miłości.
Wybrankiem jej serca wybrednego,
Stał się prostak z domu sąsiedniego.
Człowiekowi temu, choć sprawiał wrażenie inteligentnego,
Brakowało nawet własnego ego...
W ślad młodszej poszła starsza siostra,
Gdy starej panny przyszłość wydała jej się nazbyt ostra.
Nie minęło czasu wiele,
Jak i trzecia znalazła się w kościele...
Ojciec z bólem żegnał tę ostatnią,
Bo wiedział, że majster nie jest jej duszą bratnią.

Piękne panny przy boku prostaków,
Synów równie miały nieboraków
Mąż ratunkiem miał być przed klasztorem,
Zamążpójście okazało się jednak niemądrym wyborem.
Conti nad losem biadolącym,
Córki za bydło wydał niechcący.
Morał z historii tej taki chyba płynie,
że pereł swych nie wolno, rzucać pomiędzy świnie!


Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.