Dokument nr 843-75-347
Data: 30.01.3000
Ekspertyza naukowa wykopaliska nr 5436JF432SR
Znaleziony eksponat jest z pewnością ewenementem w skali wszechświatowych
wykopalisk historycznych. Jest to mały, niebiesko-różowy zbitek papieru
i sztucznej skóry, zawierające niesamowite przesłanie nt. życia homo sapiens
sprzed ok. tysiąca lat. Dokument jest niespójny treściowo, zawiera zarówno
fragmenty nacechowane pozytywnie i negatywnie pod względem emocjonalnym.
Istota, która autoryzuje ów przekaz wykazuje ambiwalentne uczucia w stosunku
do opisywanych postaci i zjawisk. Nie wiadomo więc jakie stosunki łączyły
wymienione w rękopisie obiekty badań.
Z dokumentu możemy jasno odczytać, że istniało pewne zgromadzenie ludzkie,
zwane "KLOZP lub szkołą" (nazwy nie udało się dotychczas rozszyfrować).
Zachodziła w nim niezrozumiała hierarchia. Grupa zwana "nauczycielami,
belframi, profesorami lub ciałem" wykazywała się nieokiełznanym sadyzmem
i niewyobrażalnymi wręcz, na dzisiejsze czasy, wymaganiami w stosunku do
grupy zwanej "uczniami, wychowankami, pijakami, Pijarami czy też klopowcami".
Codziennie przed nastaniem prawdziwego dnia, uczniowie zobowiązani byli
przychodzić do ogromnego budynku - molochu, zgromadzonego na odludziu
ówcześnie istniejącego miasta - Krakowa. Po zmianie okrycia i rygorystycznym
sprawdzeniu jakości obuwia, wychowanek mógł wtopić się w szkolny tłum.
W wypadku nie spełnienia postawionych warunków można było sobie uprzykrzyć
życie, niestety nie możemy określić jak. Sfory pijaków najwyraźniej
były uzależnione od gier hazardowych, gdyż z samego rana biegli oni pod
tzw. "sklepik", by w "gablotce" odszukać obstawiony przez siebie numerek
(np. zwrot: "Do diabła, czemu nie wylosowali mojego!"). O godzinie 8.00
czasu lokalnego lekcje rozpoczynał ktoś, zwany Dzwonkiem. Wiadomo jedynie,
że wydawał on dźwięki raz miłe a raz nieprzyjemne dla normalnego Pijara.
Po ww sygnale, klopowcy udawali się do okrutnych sal tortur, m.in. fizycznych,
chemicznych, biologicznych lub audiowizualnych (być może chodzi tu o rodzaj
stosowanej w nich przeciwko uczniom broni). Przebywanie w tych pomieszczeniach
było dla wychowanków szalenie męczące i groziło poważnymi obrażeniami ciała
("Kolejny raz dostałem pałę.", "Znów było ostre pytanie."). Jedynym ratunkiem
było zgłoszenie tzw. "nepa", co chroniło przed bezpośrednim kontaktem z
bezwzględnym ciałem. Można również było staczać zaciekłe batalie ciężko
trenując w domu, lecz niewielu miało po opuszczeniu szkoły na to siłę.
Wyniki treningu (lub tresury - nie jesteśmy zgodni) oceniane były w skali
1 - 6 i tylko ten osobnik wkraczał na wyższy stopień wtajemniczenia, kto
uzyskał min. 2. Po odbyciu ok 45 minutowej próby sił, można było
pijakowi odpocząć od 5 do 20 min. Miał on do dyspozycji wtedy korytarze, hol, sklepik oraz wspominaną najczęściej scenę. Była ona
dla Pijarów miejscem magicznym, jedyną oazą spokoju, zakątkiem wytchnienia
oraz rajem szczęśliwości. Na niej poza regeneracją sił na kolejne godziny
poprzez płytki i krótki sen jedzono, grano, śpiewano i przeprowadzano szybkie
i wzmożone treningi (patrz wyżej). Innym ważnym miejscem w szkole był ww
sklepik, gdzie można było czynić podobne rzeczy jak na scenie, wykluczając
jedynie pozycje leżącą.
Mimo wszystko uczęszczanie do KLOZP wykształcało w ludziach odruchy
masochistyczne - przychodzenie na poranne "Eucharystie", zostawanie poza
czas obowiązkowy (m.in w tzw. "Calasanzie") czy zamiłowanie do niektórych
form tortur. Istotne pozostaje również inne dydaktyczne znaczeni szkoły
: wpajała ona klopowcom pewne zasady i prawdy, czasami bardzo jak na ówczesne
umysły odkrywcze: "Pieśń o Rolandzie opowiada o Rolandzie", "21 marca na
równiku wszystkie słonie padają równolegle na ludzi", "Mądrzy Grecy wyginęli".
Wszystkie te spostrzeżenia nie są w stanie wyjaśnić jednak jednej rzeczy:
wychowankowie nie dość, że płacili za własne cierpienie (z własnej nieprzymuszonej
woli), potęgowali je w domu, dobrze się bawili i czuli w szkole, to jeszcze
mogli się szczycić swym losem i możliwościami, jakie wspomniane katusze
dają...
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.