Depresja
W życiu każdego ucznia są okresy lepsze i gorsze. Czasami nawet chce się spakować rzeczy i iść w kierunku przeklętej szkoły, kiedy indziej jest gorzej. Ale nigdy nie jest tak źle jak w listopadzie. Listopad to miesiąc, który kojarzy się z jesienną depresją, a jest to skojarzenie wcale nie bezpodstawne. Wystarczy tylko wyjrzeć przez okno. I co widzicie? Szaro, mokro i zimno. Mówiąc krótko - bez sensu.
Nie oszukujmy się, że dało by się to przetrwać gdyby nie wyspecjalizowana organizacja zrzeszająca sadystów - zwana oppularnir i dla niepoznaki szkołą. We wrześniu jakoś tam leci, październik da się przepełzać, ostatkiem sił. Natomiast na listopad nie ma sposobu. Osobiście staramy się jak najczęściej zbaczać w drodze do szkoły, ale jest to metoda doraźna. Co powiecie na przewlekłą gorączkę trwającą równe 31 dni? Wystarczy wkładać termometr do gorącej herbaty i pojękiwać przy mamie i choroba gotowa. Gdy nie ma nikogo w domu włączamy telewizor i używamy życia (no może trochę przesadziliśmy). Jest też inny sposób. Polega on na oszukiwaniu się i wmawianiu faktów niemożliwych. Należy kupić sobie dużo lampek i ustawić je w pokoju, na szyby poprzyklejać fototapety z Malediwów i mówić cały czas: "jest maj, jest maj...". Kiedy wychodzimy na zewnątrz zamykamy oczy, albo idziemy do szklarni (ogród botaniczny).
Mówcie co chcecie, ale zawsze może być gorzej. Na przykład takie poranne wstawanie o 6:00. Tak, wasz budzik wcale nie szwankuje dzwoniąc w środku jakiejś nocy i wyrywając was ze snu o długonogich blond pięknościach i przypakowanych brunetach. Spoglądacie za okno - ciemno, ale tak to już jest, kochani, w pobliżu koła polarnego. Noce polarne! Dla nieco zamożniejszych proponujemy wycieczkę na południe...
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.