Ataki na największe amerykańskie strony internetowe zostały ostatnio
bardzo nagłośnione przez media. Kto kieruje tymi atakami i w jakim celu?
Dlaczego akurat od tak niedawna media informują nas o tych atakach skoro
podobne przeprowadzane były kilka lat temu?
Internet od samego początku swego istnienia nie miał jednego właściciela.
Należał i należy do milionów osób, które podłączyły się do tej globalnej
pajęczyny. Przez pierwsze kilkanaście lat funkcjonował jako domena ludzi
wolnych, niezależnych od rządów, giełd i banków. Internet dla wielu ludzi
był jedynym schronieniem przed otaczającym ich światem. Wszyscy użytkownicy
tej sieci "żyli" sobie w niej spokojnie, oderwani od rzeczywistości i jej
problemów. Był to swojski raj na ziemi.
Wszystko się jednak zmieniło kiedy to wielki świat biznesu zorientował
się, że na Internecie można zarobić pieniądze. Ludzie w garniturach, białych
koszulach i krawatach trafili do Internetu gdzie natychmiast zaczęli się
po prostu rządzić. Postanowili utworzyć w sieci własne banki, sklepy -
różnego rodzaju usługi w których jedynym ważnym elementem jest podanie
numeru karty kredytowej. A w dodatku wszystko to miało by być chronione
nowym (pionierskim) prawem obejmującym całą sieć Internet!
O kimś chyba zapomniano. No tak, o starych internautach, których wręcz
idealny świat w ciągu zaledwie kilkunastu miesięcy zamienił się w "centrum
handlowe" gdzie wszystko można dostać. Nawet takie osobistości jak Bill
Gates (Microsoft), Jeff Bezon (Amazon.com) czy Steve Case (America Online)
zostali okrzyknięci zdrajcami społeczności komputerowej. Młodzi ludzie
korzystający z sieci poczuli się oszukani, gdy ich koledzy zaczęli zarabiać
na Internecie.
Jak głosi manifest Free Internet - "Internet musi być wolny, bez jakiegokolwiek
prawa, bez zakazów, bez cenzury, bez rządu, bez ograniczeń, bez granic,
bez pieniędzy". Nie trudno się dziwić tym ludziom - byli pierwsi i sami
ustawili własne reguły. Nie sądzili, że świat zainteresuje się w aż tak
dużym stopniu tą globalną pajęczyną.
Patrząc na tą całą sytuację z takiej perspektywy, działania obecnych
hakerów są w pełni uzasadnione. Jednak z drugiej strony Internet jest przecież
dla wszystkich. Internet dla wszystkich?!! Kto obecnie uwierzy w to zdanie?
Ostatnie wydarzenia są typowym przykładem na to, że Internet jest tylko
dla nielicznych, albo inaczej, dla tych którzy się podporządkują "prawu"
a raczej... braku jakiegokolwiek prawa, które dość trafnie przedstawia
manifest Free Internet. Takie kryteria z pewnością nie umożliwią żadnemu
biznesmenowi na zrobienie wielkich (jakichkolwiek) pieniędzy za pomocą
sieci Internet.
Faktem pozostaje jednak to, że są pewne granice (nawet w Internecie),
których przekraczać nie wypada. Totalnego bezprawia być nie morze - przynajmniej
tak nakazuje zdrowy rozsądek, ale czy rzeczywiście takimi kryteriami powinniśmy
odnosić się do Internetu? Wystarczy zadać sobie głupie pytanie: Czy obecnie
Ziemia bez prawa mogłaby funkcjonować w spokoju i harmonii? Natychmiast
nasuwa się przecząca odpowiedź - Nie. Coś takiego jest praktycznie niemożliwe.
A jednak właśnie w Internecie ideał takiego świata istniał do całkiem niedawna,
kiedy to został przebudowany we wspomniane już wcześniej "centrum handlowe".
Jest to banalny lecz niegłupi przykład na to, iż Internet kieruje się całkiem
innymi zasadami - lepszymi od tych, którymi kierujemy się na co dzień.
Nadal pozostaje trudne pytanie - która ze stron ma rację? Spontanicznie
powstały Ruch Obrony Internetu czy też ludzie w garniturach, białych koszulach
i krawatach? Spróbujcie odpowiedzieć sami...
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.