Marcin Bunsch 23 kwietnia 2001
Wieje komuną

Po upadku ZSRR i powstaniu nowego państwa polskiego narodziły się promienne nadzieje na to, że będziemy dojrzewać w demokratycznym ustroju. Teraz, w 12 lat po "okrągłym stole" i 10 po rozwiązaniu ZSRR nie mogę się nadziwić jak bardzo demokracja przeszkadza wszystkim, którzy mają jakąkolwiek władzę.
Winston Churchill powiedział, że demokracja jest najgorszym możliwym ustrojem. Dla rządzących, oczywiście. Trudno nie zgodzić się, że ciężko jest pogodzić tyle sprzecznych zdań. Z drugiej strony jednak różne organy publiczne nic sobie nie robią z prawa, Konstytucji i savoir vivre'u. No bo co można powiedzieć o ostatniej decyzji Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji dotyczącej zdjęcia z anteny przez RMF FM programu "Traffić". Tłumaczy się tą decyzję "ochroną stacji lokalnych". KRRiTV uważa, że stacja ogólnopolska, jaką jest RMF FM, nie powinna nadawać lokalnych programów drogowych. To, w ujęciu Rady, ma należeć do stacji, które nadają tylko dla swojego rejonu. Czy nie jest to jawnym łamaniem art. 14 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej, który mówi o "wolności prasy i innych środków społecznego przekazu"? Dalej jest jeszcze lepiej: art. 213 brzmi: "KRRiTV stoi na straży wolności słowa, prawa do informacji oraz interesu publicznego w radiofonii i telewizji". Wolność słowa? Aresztowana. Prawo do informacji? Ja już nie mam prawa słuchania tego co chciałem, bo konstytucyjny organ wie lepiej. Interes publiczny? Usuwanie programów informacyjnych w żadnym wypadku nie jest w interesie publicznym. Czy nie jest lepiej, gdy mamy do wyboru więcej niż np. 2 programy telewizji? Nie wiem, co myślą członkowie KRRiTV, ale mnie zawsze się wydawało, że wszyscy korzystają na konkurencji. Słuchacze (lub widzowie), stacje radiowe i telewizyjne, firmy z nimi współpracujące, budżet państwa (ciekawe jakie podatki płacił każdy lokalny oddział RMF FM). Teraz dojdzie do zwolnień, likwidacji oddziałów w RMF-ie. Nic tylko bić brawo konstytucyjnemu organowi, który miał strzec, aby media były wolne!
Zresztą nie tylko KRRiTV wygłupiła się ostatnio. Rozporządzenie dotyczące sprowadzania rozbitych samochodów jest przezabawną kompromitacją rządzących. Wystarczy połączyć pewne fakty: samochody sprowadzane i remontowane w Polsce są tańsze od produkowanych przez firmy samochodowe; Daewoo przeżywa kryzys i kiwa się na krawędzi; Rząd jest mniejszościowym udziałowcem Daewoo Motor Polska. Wynik: Rząd dochodzi do wniosku, że trzeba ratować swojego partnera. Wprowadza więc wyżej wspomniane rozporządzenie i tworzy jeszcze większy chaos (co prawda do tego już się przyzwyczailiśmy). Powiedzenie: "gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta" powinno się tutaj sprawdzić: ludzie, którzy żyli ze sprowadzania samochodów tracą źródło zarobków. Daewoo i tak nie zyska, bo albo minimalnie zyska, albo wcale, albo zaraz upadnie. Rząd się wygłupi. Zyskają wszyscy inni, a w szczególności inne koncerny samochodowe. I znowu ktoś miesza się do wolnorynkowego systemu ekonomii, starając się, aby "wszystkie świnie były równe, ale nasze były równiejsze".
Jest to pozostałość komunizmu, którą niestety da się bardzo często zauważyć. Jak z gospodarką planową za czasów PRL-u. Jedyny plan, który się udał, to trzyletni 1947-49, gdyż, jak to mój ojczym stwierdził, "komuniści nie zdążyli w nim popsuć". W późniejszych planach dochodziło do ciągłych korekt, które niszczyły plan od środka. Teraz nie ma planów, gdyż chcemy wolnego rynku, w którym państwo jest "nocnym stróżem", który pilnuje przestrzegania prawa. A nasz rząd uwielbia mieszać się do spraw gospodarczych, gdyż "wie lepiej" jak co ma wyglądać i chce wszystko zmieniać. Jakby nie mógł uwierzyć w to, że coś może działać bez ich ingerencji. Pozostałość komunizmu czy perfekcjonizm? Dla mnie wieje komuną.

Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.