Romuald Stankiewicz 31 października 1999
Dla oszczędności?


Z okazji święta państwowego 22 lipca Ministerstwo Rolnictwa wraz z Ministerstwem Edukacji Narodowej w br. zamierzało podarować słonia krakowskiemu ZOO. Przypomnijmy, że dotychczas był on w tutejszym ogrodzie zastępowany znaczną ilością królików. Kierownik placówki wpadł jednak na - jego zdaniem - lepszy pomysł: dla oszczędności można zamienić prawdziwego słonia gumowym. Gdy otrzymał pozytywną odpowiedź z ministerstwa dwaj woźni zamknięci w szopie, późną nocą 21 lipca, rozpoczęli nadmuchiwać gumowe "zwierzę" z dwóch przeciwległych końców. Ponieważ szło to bardzo wolno, a dyrektor spodziewał się  mieć go już rano, dopełnili "zwierzę" gazem.
Wczoraj, 22 lipca w krakowskim ogrodzie zoologicznym stanął, zastępując króliki, potężny, gumowy słoń. Do złudzenia przypominał prawdziwego. Przed nim postawiono tabliczkę następującej treści: "Szczególnie ociężały - w ogóle nie biega". Zainteresowanie zwierzęciem przerosło oczekiwania organizatorów. Oprócz indywidualnych zwiedzających były także wycieczki szkolne. Około godziny 12.00, gdy pewien nauczyciel wyjaśniał uczniom, że "tylko wieloryb jest cięższy od słonia, ale ten żyje w morzu...", na skutek wiatru gumowy słoń wzbił się w powietrze i powoli odleciał. Jak później się dowiedzieliśmy uczniowie, którzy byli wówczas w ZOO, opuszczają się w nauce, uczestniczą w chuligańskich wybrykach, piją wódkę i tłuką szyby. Mówią: "W słonie nie wierzymy!". Szlachetny zamiar Ministerstwa Rolnictwa (zachęcenie rolników do hodowania słoni) oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej (pokazanie młodzieży, jak wygląda prawdziwy słoń) legł w gruzach, a zamiast oszczędności wykonanie nowego, sztucznego słonia kosztowało więcej, niż transport z Warszawy prawdziwego, który wrócił już do rodzinnej Afryki.

Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.