Dla oszczędności?
Z okazji święta państwowego 22 lipca Ministerstwo Rolnictwa wraz z Ministerstwem
Edukacji Narodowej w br. zamierzało podarować słonia krakowskiemu ZOO.
Przypomnijmy, że dotychczas był on w tutejszym ogrodzie zastępowany znaczną
ilością królików. Kierownik placówki wpadł jednak na - jego zdaniem - lepszy
pomysł: dla oszczędności można zamienić prawdziwego słonia gumowym. Gdy
otrzymał pozytywną odpowiedź z ministerstwa dwaj woźni zamknięci w szopie,
późną nocą 21 lipca, rozpoczęli nadmuchiwać gumowe "zwierzę" z dwóch przeciwległych
końców. Ponieważ szło to bardzo wolno, a dyrektor spodziewał się
mieć go już rano, dopełnili "zwierzę" gazem.
Wczoraj, 22 lipca w krakowskim ogrodzie zoologicznym stanął, zastępując
króliki, potężny, gumowy słoń. Do złudzenia przypominał prawdziwego. Przed
nim postawiono tabliczkę następującej treści: "Szczególnie ociężały - w
ogóle nie biega". Zainteresowanie zwierzęciem przerosło oczekiwania organizatorów.
Oprócz indywidualnych zwiedzających były także wycieczki szkolne. Około
godziny 12.00, gdy pewien nauczyciel wyjaśniał uczniom, że "tylko wieloryb
jest cięższy od słonia, ale ten żyje w morzu...", na skutek wiatru gumowy
słoń wzbił się w powietrze i powoli odleciał. Jak później się dowiedzieliśmy
uczniowie, którzy byli wówczas w ZOO, opuszczają się w nauce, uczestniczą
w chuligańskich wybrykach, piją wódkę i tłuką szyby. Mówią: "W słonie nie
wierzymy!". Szlachetny zamiar Ministerstwa Rolnictwa (zachęcenie rolników
do hodowania słoni) oraz Ministerstwa Edukacji Narodowej (pokazanie młodzieży,
jak wygląda prawdziwy słoń) legł w gruzach, a zamiast oszczędności wykonanie
nowego, sztucznego słonia kosztowało więcej, niż transport z Warszawy prawdziwego,
który wrócił już do rodzinnej Afryki.
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.