Sto dni szału
Styczeń, czas powrotu do szkoły i oczywiście studniówek. Tak drodzy czwartoklasiści, zostały już tylko cztery miesiące do matury. Osobom, które mają jeszcze przynajmniej rok do egzaminu dojrzałości nie radzę się cieszyć. Nam też (tzn. rocznik 82) wydawało się, że mamy jeszcze dużo czasu. Nawet nie wiecie jakie rozczarowanie nas spotkało. Tak, te cztery lata mineły bardzo szybko. Teraz czeka nas to, co wydawało nam się na początku tak odległe. Oczywiście jest wiele dobrych stron tego faktu: kończymy kolejny etap edukacji, zaczniemy następny, który mamy nadzieję będzie co najmniej równie przyjemny i czeka nas jedyny bal maturalny w życiu.
Do balu maturalnego trzeba się odpowiednio przygotować. Pierwszą oznaką zbliżania się studniówki jest kurs tańca na wuefie. Dziarscy nauczyciele sportu przemieniają się w królów parkietów i uczą jak należy tańczyć poloneza i walca. Oczywiście takie tańczenie często wzbudza niechęć pewnej części braci uczniowskiej. Wielu wolałoby pograć, niż marnować lekcje na poloneza. Biedny nauczyciel musi się dobrze namęczyć, aby zagonić takich do tańca. Długość kursu zależy wyłącznie od zaangażowania i umiejętności uczniów. Trzeba pamiętać, że wuefista uważa za punkt honoru, nauczyć swoich podopiecznych odpowiednich kroków na bal i mieć pewność, że wszyscy będą wiedzieć jak się zachować na parkiecie. Kiedy już się pozna tajniki poloneza, czas na zaproszenia. Takie zaproszenie to ważna rzecz. Informuje ono, jaka to okazja, kogo się zaprasza, kiedy i gdzie, oraz kiedy. Mile widziane są też cytaty wybitnych literatów, lub żakowskie rymowanki. Gdy już mamy takie zaproszenie, należy je niezwłocznie dostarczyć pedagogom. Wszak to oni są najważniejsi na studniówce i bez ich obecności, ani rusz. Delegacja zapraszająca musi się odpowiednio prezentować, tzn. strój galowy i sprawiać wrażenie, iż możliwość zaproszenia nauczyciela i zabawy na balu sprawi im największą przyjemność. Oczywiście są nauczyciele z którymi chętnie spotkamy się w warunkach nienaukowych, ale również od niektórych chciałoby się odpocząć. Niestety tak każe tradycja, pomimo tego, że studniówka jest dla uczniów i sądzę, że powinni mieć jakiekolwiek prawo decyzji. Gdy już najważniejsze osoby na balu dostaną zaproszenia, możemy liczyć, że my również je otrzymamy. Po tych formalnościach, zaczynamy się przygotowywać do balu od strony wizualnej. Męska grupa maturzystów ma zadanie ułatwione: wymagany jest garnitur, bądź frak dla najbardziej eleganckich. W sumie to wszystko. Jakie nerwy i przygotowania czekają na dziewczęta trudno sobie wyobrazić. Sam wybór kreacji jest trudny [każda chce zaskoczyć pomysłowością i być tą najpiękniejszą (dla mnie najpiękniejszą i tak będzie moja towarzyszka :)], do tego trzeba dobrać odpowiednie dodatki (takie jak torebka, czy biżuteria) i oczywiście buty, które stanowią dopełnienie kreacji. Najważniejsza rzecz to oczywiście fryzura, w której się wystąpi. Należy pamiętać o wcześniejszym zarezerwowaniu miejsca u fryzjera. Wiele dziewczyny skorzysta z pomocy specjalistów, co w dużym stopniu ułatwi przygotowania. Jak więc widzicie panowie, nasze damy będą miały o wiele więcej pracy niż my. Ale zapewniam, że efekty rzadko nie spełniają oczekiwań.
Teraz pozostaje mi życzyć wszystkim(również tym, którzy bawić się będą w następnych latach) dobrej zabawy na studniówce i pędzę się przygotować...
P.S. Nie wolno zapomnieć o obowiązkowym obskakaniu "Adasia" na rynku co zapewni dobre wyniki na maturze.
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.