Paweł Lipiec 9 października 2000
Wybory 2000

Poniższy artykuł jest moim osobistym punktem widzenia na obecne wybory prezydenckie. Jest on jak najbardziej subiektywny, dlatego proszę nie traktować go jako jedyny słuszny.

O tegorocznych wyborach prezydenckich słyszeli już chyba wszyscy. Gdziekolwiek nie pójdziemy widzimy billboardy czy plakaty o tematyce politycznej zazwyczaj przedstawiające jakiegoś polityka (mniej lub bardziej znanego szaremu obywatelowi) z załączonym krótkim hasłem wyborczym, które z reguły ma przekazywać narodowi "głębszą myśl" danego kandydata. Nie będę tutaj przytaczał ich treści ponieważ nie chciałbym zostać posądzony o popieranie któregoś z kandydatów. Oczywiście takie plakaty to nie wszystko. Są jeszcze reklamy w telewizji (na których pewnie nieźle zarabiają stacje telewizyjne - cóż, wybory to też biznes), gdzie kandydaci są przedstawiani jako "Zbawcy Polskiej Rzeczypospolitej" - przynajmniej takie odniosłem wrażenie. Wystarczy, że na kogoś zagłosuję, a moje życie stanie się nieporównywalnie lepsze (typowy chwyt reklamowy jakiego używają producenci proszków do prania)...
Z pewnością niejedna osoba słyszała o różnych "bojówkach" czy manifestach albo rozprawach sądowych - w które były wmieszane nawet media (np. Radio ZET za "słynny" wywiad z Ryszardem Kaliszem). Wszystkie sztaby wyborcze obrzucają się błotem próbując oczernić "konkurencję" tylko i wyłącznie "pod publikę", aby szary obywatel zagłosował na tego, a nie innego kandydata. Trudno nie wspomnieć tutaj także o programach wyborczych, w których widziałem tak paradoksalnie śmieszne rzeczy. Stwierdziłem z przykrością, że polska polityka sięgnęła dna - w pełnym tego słowa znaczeniu. Wszyscy kandydaci obiecują rzeczy kompletnie niemożliwe do realizacji - oczywiście doskonale o tym wiedzą, sztaby wyborcze tymbardziej. Pytanie tylko, czy wie o tym szary obywatel? Część wie, a część nie. Tylko, że to właśnie oni stanowią elektorat wyborczy, więc od nich będzie zależeć kto będzie "rządził" tym krajem przez kolejne pięć długich lat spokoju - piszę specjalnie spokoju, bo wtedy przynajniej nie będzie wyborów... i całe szczęście.

Autor artykułu nie popiera żadnego z kandydatów, a wybory prezydenckie
traktuje jako swego rodzaju rozrywkę, która jest wyjątkowa żałosna.


Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.