Narodziny fundacji
Ostatnio powracają starzy mistrzowie. Czytamy guru pytań- Dicka, w związku z
ekranizacją Wojny o pierścień nów sięgamy po Tolkiena. Jeszcze jakiś czas
temu wydawało się, że fantastyka stoi w miejscu, że wyczerpały się pomysły,
ale pojawił się nagle i widowiskowo, jak wybuch Supernowej, Harry Potter i
coś się zmieniło... Przeciekawe opowieści o Harrym zdobywają coraz więcej
zwolenników, Potteromania zatacza coraz szersze kręgi. Postanowiłam oprzeć
się jej o tyle, że nie będę pisać o Harrym. Nie będę pisać także o
Tolkienie. Żeby użyć porównania zrozumiałego dla większości, pisanie o
Tolkienie to jak mówienie o Małyszu. Nic nowego się nie wymyśli, bo wszystko
zostało już powiedziane.
Postanowiłam więc napisać o Issacu Asimovie, mało znanym dotychczas autorze
z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Ostatnio Rebis wydał jego cykl o
Fundacji. "Narodziny Fundacji"- część druga cyklu, po "Preludium..."
powstała jako ostatnia powieść Asimova, który zmarł kilka tygodni później.
Nie mogę jej niestety porównać z pierwszą, bo tej nie sposób dostać w
bibliotekach.
Powieść opisuje powstanie organizacji zwanej Fundacją. Ten kosmiczny twór ma
kiedyś władać Galaktyką, uprzednio wygrawszy wojnę z Imperium. Na razie
jednak Imperium, choć rozdzielone spiskami i intrygami politycznymi, jest
wciąż silne...
"Narodziny Fundacji" to dobra książka, szczególnie interesująca ze wględu na
przedstawioną w niej zasadę psychohistorii, o której jeśli ktoś chce się
dowiedzieć więcej, niech koniecznie sięgnie po tę powieść.
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.