Misia Biel 23 kwietnia 2001
Narodziny fundacji

Ostatnio powracają starzy mistrzowie. Czytamy guru pytań- Dicka, w związku z ekranizacją Wojny o pierścień nów sięgamy po Tolkiena. Jeszcze jakiś czas temu wydawało się, że fantastyka stoi w miejscu, że wyczerpały się pomysły, ale pojawił się nagle i widowiskowo, jak wybuch Supernowej, Harry Potter i coś się zmieniło... Przeciekawe opowieści o Harrym zdobywają coraz więcej zwolenników, Potteromania zatacza coraz szersze kręgi. Postanowiłam oprzeć się jej o tyle, że nie będę pisać o Harrym. Nie będę pisać także o Tolkienie.  Żeby użyć porównania zrozumiałego dla większości, pisanie o Tolkienie to jak mówienie o Małyszu. Nic nowego się nie wymyśli, bo wszystko zostało już powiedziane.
Postanowiłam więc napisać o Issacu Asimovie, mało znanym dotychczas autorze z lat pięćdziesiątych ubiegłego stulecia. Ostatnio Rebis wydał jego cykl o Fundacji. "Narodziny Fundacji"- część druga cyklu, po "Preludium..." powstała jako ostatnia powieść Asimova, który zmarł kilka tygodni później. Nie mogę jej niestety porównać z pierwszą, bo tej nie sposób dostać w bibliotekach.
Powieść opisuje powstanie organizacji zwanej Fundacją. Ten kosmiczny twór ma kiedyś władać Galaktyką, uprzednio wygrawszy wojnę z Imperium. Na razie jednak Imperium, choć rozdzielone spiskami i intrygami politycznymi, jest wciąż silne...
"Narodziny Fundacji" to dobra książka, szczególnie interesująca ze wględu na przedstawioną w niej zasadę psychohistorii, o której jeśli ktoś chce się dowiedzieć więcej, niech koniecznie sięgnie po tę powieść.

Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.