O upadku krakowskich teatrów
Ostatnio w krakowskich teatrach niewiele się dzieje. Powstają nowe
spektakle, ale na niezbyt wysokim poziomie artystycznym. W stosunku do
Warszawy, gdzie w jednym miesiącu grane jest przynajmniej siedem bardzo
dobrych spektakli, jesteśmy miastem znacznie uboższym. Nie było tak zawsze!
Swoje spektakle wystawiali Jerzy Grzegorzewski, Krystian Lupa, Grzegorz
Jarzyna... Teraz nawet uprzednio wyreżyserowane przez nich spektakle grane są
sporadycznie (o ile wogóle). Co stało się z tamtymi krakowskimi teatrami, w których częste premiery, były na poziomie godnym środkowej Europy?!
Przykre jest, że młody widz, który w latach owej świetności Teatru
Starego, Teatru Słowackiego, czy też Teatru Stu był jeszcze malutkim
dzieckiem, teraz nie ma już możliwości zobaczenia w Krakowie czegoś
naprawdę wartościowego. Owszem, są w spektakle, takie jak "Bracia
Karamazow" czy "Iwona księżniczka Burgunda", ale grane są na tyle rzadko,
że dostanie na nie biletu graniczy z cudem.
Marzę o tym, że za jakiś czas sytuacja krakowskich teatrów polepszy
się. Na razie nic tego jednak nie zapowiada, sytuacja pogarsza się z dnia na
dzień. Póki co pozostaje nam jeździć na przedstawienia do Warszawy. Nowy dzień przynosi nowe nadzieje.
Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.