Szymon Matlak 1 maja 2001
Z dziennika zaspanego kinomana

Uaaaa... Przepraszam za to ziewnięcie. Niestety nie miałem możliwości odespania ostatniego ambitnego filmu, który dzięki Naszej kochanej TVP mogłem obejrzeć w godzinach... porann... nocnych.
Telewizja posiada nieograniczone możliwości. W niedalekiej przyszłości zrobienie zakupów poprzez telewizor nie będzie stanowiło większego problemu. W pierwszej kolejności zamówię transport kawy, wtedy nic mnie nie oderwie nocą od telewizora. Facet znany jako Sen lepiej niech się poczęstuje "neską". Sługo sobie na mnie poczeka.
Na nic zdadzą się Wasze próby przepędzenia mnie z przed ekranu, nikt Wam nie pomoże, nawet Segal czy van Damme, którzy zawsze około dziesiątej muszą skopać tyłki (za każdym razem jak wiadomo... w słusznej sprawie) paru frajerom, którzy odważą się im stanąć na drodze. Mnie tak łatwo nie pokonacie, jak wyżej wymienieni "gentlemani" swoich niezdecydownych na podjęcie radykalnych działań przeciwników.
W oczekiwaniu na "Pętlę" Hasa w TVP1, która miała zacząć się zaciskać o 0.50 (faktycznie nastąpiło to o 1.00) mogłem się dowiedzieć paru rajdowych "ciekawostek", poznać parę nowych słów, z których istnienia wcześniej nie zdawałem sobie sprawy. Na przykład pewien pan, jeden z kierowców jakże szybkich samochodów stwierdził, że gdyby nie guma jednego z jego rywali nie załapałby się na 4 w generalce. Tak więc rajdowcy wyprzedzili filmowców w generalce. Widzowie tego wyścigu mogą czuć się zawiedzeni. Ich ekipa przegrała w rywalizacji o zwycięstwo w "generalnej klasyfikacji programowej TVP1".

C.D.N.

Materiały zamieszczone w serwisie objęte są ochroną prawa autorskiego. Kopiowanie jakichkolwiek fragmentów tekstów lub grafiki bez zgody autora zabronione. © KISIEL, Kraków 1999-2001. Wszelkie prawa zastrzeżone.